7:40 – klient zostawia kluczyki i jedzie do pracy. Zapadła dotąd jedna decydyncja: że auto zostaje. 14:10 – mechanik rozkręca zawieszenie i okazuje się, że oprócz amortyzatorów trzeba wymienić łożysko, bo bez tego robota nie ma sensu. 16:55 – rachunek jest gotowy i ma kwotę, której rano nie znał nikt, łącznie z tym, kto ją teraz podpisuje. 18:20 – klient wraca po kluczyki.
Terminal stoi w tym przypadku niemal 11 godzin i jest potrzebny przez trzydzieści sekund. Pod dwoma warunkami: że klient zdąży przed zamknięcie i że kwota zgadza się z tym, co uzgodniono w pośpiechu przez telefon. Żaden z nich nie jest pewny, a sprzęt rozliczany abonamentem nie przewiduje, że czasem nie będzie komu zapłacić.
Płatność za usługę w warsztacie: kategoria, w której gotówka wciąż ma większość
Rozkład płatności w salonach i warsztatach samochodowych wygląda dziś tak: gotówka 52 proc., karta 30 proc., urządzenia mobilne 9 proc., przelew albo BLIK 8 proc. Liczby pochodzą z badania „Zwyczaje płatnicze Polaków a sieć akceptacji w 2025 r." (POLASIK Research wspólnie z Minds & Roses) zrealizowanego dla Fundacji Polska Bezgotówkowa; wyniki dla motoryzacji Fundacja opublikowała na przełomie września i października 2026.
Pięćdziesiąt dwa procent to dużo? Odpowiedź daje szersza próbka z tego samego cyklu badań POLASIK Research. We wszystkich punktach handlowo-usługowych w Polsce bezgotówkowo przechodzi 71 proc. transakcji, a gotówka zbiera 29 proc. Warsztat ma jej zatem blisko 1,8 raza więcej niż przeciętny punkt w kraju. Po drugiej stronie wychodzi to samo: karta, urządzenia mobilne i przelew z BLIK-iem dają w motoryzacji 47 proc. transakcji, czyli o 24 punkty procentowe mniej niż średnia dla kraju.
Drugi punkt odniesienia idzie w poprzek pierwszего, bo pokazuje kierunek zmiany. W 2018 roku karta i zbliżeniowe dawały w tej kategorii łącznie 20 proc. Dziś karta i urządzenia mobilne to 39 proc. (zestawienie dwóch sum jest moje – Fundacja porównuje 20 proc. z samą kartą, czyli 30 proc.). Udział niemal się podwoił w siedem lat i mimo to nie przekroczył połowy. Kategoria idzie w tę samą stronę co reszta rynku, tylko z opóźnieniem liczonym w latach.
Jedno zastrzeżenie trzeba postawić od razu, bo zmienia wagę tych liczb. Fundacja podaje motoryzację łącznie: salony razem z warsztatami. Salon sprzedaje auta, czyli kwoty, których z definicji nikt nie płaci kartą, idą przelewem albo przez kredyt. Gdyby dało się je z tej próbki wyjąć, udział gotówki w samych warsztatach przekroczyłby 52 proc.
Co terminal zakłada o transakcji, zanim ktokolwiek go włączy?
Urządzenie przy ladzie zakłada, że trzy rzeczy spotkają się w jednym punkcie: znana kwota, osoba płacąca i miejsce, w którym stoi sprzęt. W handlu te trzy rzeczy spotykają się same, bo cena jest na półce, a klient przy kasie – to ten sam moment, opisany z dwóch stron. Dlatego terminal zaprojektowano dla sklepu i dlatego w sklepie działa bez zarzutu.
W usłudze wycenianej po wykonaniu każdy z tych trzech elementów ma własny rozkład jazdy. Kwota powstaje w hali, w chwili, gdy mechanik widzi, co jest w środku. Klient pojawia się wtedy, kiedy skończy pracę, często po godzinach przyjęć. Lada stoi w jeszcze innym miejscu niż auto i niż klient. Na końcu dnia warsztat ma trzy wyjścia: trzymać auto do czasu zapłaty, wziąć gotówkę albo podać numer konta. Pierwsze psuje relację, drugie wraca w statystyce jako te 52 proc., trzecie przenosi pieniądze na następny tydzień.
Z całej czwórki metod tylko jedna nie wymaga, żeby kwota i płacący znaleźli się w tym samym miejscu o tej samej godzinie – przelew albo BLIK, osiem na sto transakcji. Ile z tych 8 procent to zakup auta w salonie, a ile zapłata za naprawę po odbiorze, Fundacja nie rozdziela. To akurat ta jedna liczba, którą w tej kategorii warto by zobaczyć osobno, bo opisuje zachowanie płacącego w sytuacji, w której lada jest już zamknięta.
Kierowcy są pewni, że da się zapłacić. W gastronomii mają rację w 85 procentach
Najciekawsza rozbieżność w tym badaniu siedzi w przekonaniach. 54 proc. badanych uważa, że bezgotówkowo można zapłacić w każdym albo prawie każdym warsztacie. Dla gastronomii to przekonanie ma 85 proc. (wobec 63 proc. w 2018 roku), dla hoteli i biur podróży – 72 proc.
Trzydzieści jeden punktów procentowych różnicy między restauracją a warsztatem to nie jest opinia o jakości usługi. To pamięć o ostatnim razie, kiedy ktoś musiał szukać bankomatu po naprawie. Dla warsztatu oznacza to konkretny koszt, którego nie ma na żadnej fakturze: niemal połowa klientów przyjeżdża z założeniем, że będzie musiała mieć przy sobie gotówkę i część z nich tego dnia jej nie ma.
W tle rośnie druga liczba, którą widać dopiero w perspektywie kilku lat. W grupie 18–24 lata płatności mobilne NFC to już blisko połowa wszystkich transakcji, a gotówka – 19 proc. Klient, który za pięć lat przyjedzie z pierwszym własnym autem po przeglądzie, sięga po gotówkę w jednej transakcji na pięć. Kasa warsztatu jest dziś ustawiona na jedną na dwie.
Ilu warsztatów to w ogóle dotyczy?
Skala tego rynku jest mniejsza, niż pokazują rejestry, i to różnicą, której nie da się zignorować. Z raportu „Rynek warsztatowy w Polsce – wczoraj, dziś i jutro" przygotowanego przez dział badań MotoFocus wynika, że przy 81 tys. podmiotów w oficjalnych danych realnie działających warsztatów jest około 24 tys. – ponad trzy razy mniej. Autorzy tłumaczą różnicę jednoosobowymi działalnościami zarejestrowanymi pod kodem warsztatu, które warsztatu nie prowadzą. Rozrzut terytorialny bywa przy tym dwucyfrowo-trzycyfrowy: od 6 warsztatów w jednym powiecie do 962 w innym.
Ta liczba ma swoją datę – raport opublikowano w grudniu 2024 roku, więc dziś jest o dwa sezony starszy niż dane płatnicze, z którymi go tu zestawiam. Kierunek jest jednak czytelny: realny rynek to kilkadziesiąt tysięcy firm, w większości kilkuosobowych, z jednym stanowiskiem przyjęć i bez osoby, która siedzi przy ladzie od otwarcia do zamknięcia.
Dla dostawcy terminali to kategoria kłopotliwa. Dla warsztatu – sytuacja, w której koszt stały urządzenia rozkłada się na transakcje, których jest mało i które są duże. Dla klienta nic z tego nie wynika poza tym, że wyjmuje portfel.
Sieć akceptacji przestała rosnąć
Statystyka NBP za I kwartał 2026 roku pokazuje rzecz, która w tej kategorii ma znaczenie szczególne. Terminali w Polsce jest 1,412 mln i jest to poziom praktycznie niezmieniony wobec rekordowego IV kwartału 2025 (o 297 urządzeń mniej). W tym samym czasie liczba firm korzystających z terminali spadła do 578,2 tys., o prawie 5 tys. w kwartał, a punktów akceptujących karty – do 888,8 tys., czyli o niespełna procent.
Druga strona tego samego rynku wygląda przy tym na bardzo aktywną. Fundacja Polska Bezgotówkowa podaje, że w 2025 roku w ramach programu przybyło około 50 tys. urządzeń płatniczych, a licznik od początku programu przekroczył 0,7 mln urządzeń u 549 tys. beneficjentów. Ponad pół miliona firm przeszło więc przez dopłatę do terminala – i w kategorii, o której tu mowa, gotówka nadal bierze ponad połowę transakcji. Pieniądze z programu trafiły tam, gdzie lada już stała i gdzie klient przy niej stoi w momencie, w którym zna kwotę.
Urządzeń stoi więc tyle samo, a firm, które je trzymają, jest mniej. Przyczyn NBP nie rozbija, więc interpretacja musi być ostrożna: część tego spadku to zamknięte działalności, część zmiany operatora, część rezygnacje po okresie wsparcia. Wniosek, który z tych danych wyciągnąć wolno, jest skromniejszy i wystarczający: model „postaw terminal i problem znika" przestał w ostatnich kwartałach zgarniać nowe firmy, a kategorie, które go nie kupiły przez dwadzieścia lat, nie kupią go dlatego, że urządzenie stanieje o dwadzieścia złotych.
Anna Spychalska-Grzeszek, dyrektorka zarządzająca Fundacji Polska Bezgotówkowa, komentując dane o motoryzacji, powiedziała: „Dziś dla warsztatu samochodowego możliwość przyjmowania płatności bezgotówkowych to nie tylko kwestia wygody klienta, ale również element nowoczesnego standardu obsługi". Zdanie opisuje oczekiwanie rynku trafnie. Obok 52 proc. gotówki w tej samej kategorii pokazuje też, jak daleko oczekiwanie stoi od rozliczenia. Przekonanie przedsiębiorców(-czyń) rynek ma już za sobą; brakuje narzędzia, które mieści się w kolejności zdarzeń panującej w warsztacie.
Gdzie w tej kolejności zdarzeń mieści się kod QR?
W Paymove dla biznesów takich jak warsztaty samochodowe wprowadziliśmy Scan&Pay – płatność bez urządzenia. Właściciel(ka) wpisuje kwotę w aplikacji po wykonanej usłudze, klient skanuje tabliczkę stojącą na ladzie i płaci BLIK-iem, Apple Pay albo Google Pay ze swojego telefonu, bez instalowania czegokolwiek. Wszystko w modelu: 0 zł aktywacji i 0 zł abonamentu, z opłatą naliczaną od transakcji.
Mechanizm odpowiada na kolejność zdarzeń z początku tekstu, bo kwota wchodzi do systemu w chwili, w której powstaje – gdy mechanik skończy robotę. Dwie rzeczy trzeba przy tym nazwać wprost, bo bez nich obraz jest nieuczciwy. Po pierwsze, oszczędność po stronie warsztatu bierze się stąd, że marża oddawana dziś operatorowi terminala zostaje u przedsiębiorcy(-czyni), a opłata jest doliczana po stronie płacącego – klient zobaczy ją na ekranie telefonu i to jest zmiana także dla nieго. Po drugie, obowiązek fiskalny wynika z przepisów i z rodzaju prowadzonej działalności. Paymove obsługuje płatność; kasa i paragon zostają po stronie warsztatu dokładnie tak samo jak przy terminalu i przy gotówce.
Co policzyć w tym tygodniu
Wszystkie liczby w tym tekście opisują rynek, a decyzja zapada w jednym warsztacie. Są dwie pozycje, które każdy właściciel policzy z własnych zleceń w kwadrans i których nie ma w żadnym badaniu.
Pierwsza: ile zleceń z ostatniego miesiąca skończyło się kwotą inną niż ta podana przy przyjęciu auta. To miara tego, jak często w ogóle da się zapłacić z góry. Druga: ile aut odebrano po godzinie, o której na przyjęciach nikogo już nie ma. To miara tego, ile razy płatność musiała się wydarzyć poza ladą i jaka część obrotu zależy dziś od tego, czy klient pamiętał o przelewie.
Jeśli obie liczby są bliskie zeru, warsztат zachowuje się jak sklep i terminal przy ladzie zrobi swoje. Jeśli którakolwiek przekracza jedną trzecią zleceń, problem leży przed wyborem urządzenia: w sprzęcie, który zakłada, że cena jest znana, zanim zacznie się praca.



